|
Jan 20
|
W temacie wózka inwalidzkiego, wybór, padł na stosunkowo tani, ręczny model 750B. Zastanawialiśmy się długo, nad zakupem wózka elektrycznego, jednak z psychologicznego punktu widzenia, lepiej, aby Udarowiec, widział przed sobą w przyszłości, szansę samodzielnego poruszania się na własnych nogach. Wózek elektryczny natomiast, rozleniwiłby go i oswajał z myślą o ograniczeniach.
Niska waga wózka, oraz możliwość jego płaskiego złożenia, sprawiły, że bezproblemowo zabieraliśmy wózek samochodem ze Szczecina, do ośrodka rehabilitacyjnego w Choszcznie, lub na codzienne zajęcia rehabilitacyjne w szpitalu. Po zdjęciu demontowalnych podnóżków, wózek mieści się w standardowym bagażniku samochodu Skoda Fabia sedan.
Bardzo ważne, przy paraliżu lewej strony okazały się regulowane podnóżki, a dokładniej podnóżek lewy. Stosunkowo grube opony zarówno przednie jak i tylne, dają stabilny kontakt nawet z nierównym podłożem.
Po krótkim czasie i kilku próbach, udało mi się nauczyć takiego balansowania wózkiem z Udarowcem, że wjechanie pod wysoki podjazd dla wózków, lub niestety, nieobniżane krawężniki na ulicy, przestało być problemem. Aby pokonać średniej wysokości przeszkodę, wystarczy podnieść przód wózka, naciskając na “stopki” z tyłu, a prawo ciążenia i lekkie pchnięcie do przodu dokonają reszty.

Ten właśnie model, wybraliśmy dzięki poradom Centrum Rehabilitacyjno-Ortopedycznego Płatek.











Komentarze